Kategoria: Kinoman

Wiele osób musiało przełknąć gorzką pigułkę, kiedy rok temu w kinach nie pojawił się nowy film Woody’ego Allena, łamiąc tym samym kilkuletnią, niepisaną tradycję corocznej wizyty w kinie. A stało się tak, dlatego, że produkcji towarzyszyły echa skandalu z 1992 roku związanego z reżyserem, skutkiem, czego dystrybutor, Amazon Studios, wstrzymał się z premierą, grożąc nawet jego całkowitym schowaniem do szuflady. Sprawa jednak trafiła do sądu i po krótkich przepychankach prawa ostatecznie trafiły do Allena, film zaś właśnie wchodzi do kin w Europie, Azji i Ameryce Południowej z premierą w Polsce, jako jedną z pierwszych na świecie!

Ostatnio niezmiernie cieszy mnie, że powstają kolejne produkcje filmowe skupiające się na życiu ikon i legend przemysłu muzycznego. Chociażby ostatni rok – najpierw dostaliśmy świetny “Bohemian Rhapsody”, traktujący o życiu Frediego Mercury, a teraz “Rocketman” o Eltonie Johnie. A jeśli poszpera się np. po platformach steamingowych, nietrudno znaleźć tam perełki pokroju “Brudu” na Netflixie o zespole Mötley Crüe. Właśnie te dwa filmy najlepiej pasują mi przy próbie scharakteryzowania “Rocketman” – obrazu szalonego jak “Brud”, ale o walorach produkcyjnych bardziej na poziomie “Bohemian Rhapsody”.