Robert Fiszer banner
Radom Pogoda

KINOMAN odc. 4 – Truposze nie umierają

Jim Jarmusch to jeden z najbardziej znanych współczesnych reżyserów kina niezależnego, który raz na parę lat kręci mały film wraz z reguły powracającą obsadą. Jego poprzednie obrazy są dość wyjątkowe, bo choć trudno przyznać, by odniosły sukces komercyjny, na pewno odbiły się szerokim echem w popkulturze, zwłaszcza zebrane krótkometrażowe scenki “Kawa i papierosy”, niemalże idealne wampiry w “Tylko kochankowie przeżyją”, czy poetycki “Paterson” sprzed trzech lat. Czasem pretensjonalne, rzucające jednak w stronę widza ciekawe pytania natury egzystencjalnej. Szkoda tylko, że jego najnowszy film taki nie jest…

 

Pewnego dnia w małym amerykańskim miasteczku Centerville mieszkańcy słyszą w wiadomościach o niezwykłych zjawiskach pogodowych, jakie zachodzą na świecie oraz nagłych zmianach klimatycznych na skutek prowadzonych na biegunie odwiertów przemysłowych. Dzień zdaje się nienaturalnie długi, radio i telefony przestają działać, a kiedy w końcu nastaje noc, księżyc emanuje nienaturalnym światłem, a z grobów powstają dawno niewidziani krewni.

 

Jarmusch ponownie przyciągnął do siebie świetne nazwiska. Jako że klasyczny film o zombie musi mieć na pokładzie swojego szeryfa, z odznaką wkrają na scenę Bill Murray i Adam Driver, w restauracji kawę popija Danny Glover i Steve Buscemi, w domu pogrzebowym pracuje Tilda Swinton, a do miasteczka przejeżdża grupa dzieciaków z Seleną Gomez na czele. Są też ikony muzyki: Tom Waits, Iggy Pop, RZA. I inni. Niestety, na dobrych nazwiskach wolałbym poprzestać. “Truposze nie umierają” ciężko jest mi nazwać filmem. To bardziej zbiór następujących po sobie scen, zbieranina wątków, z której nic nie wynika. Bohaterowie snują się po ekranie, obserwują, komentują, ale większość z nich zanim cokolwiek zrobi, ginie nagle – czy to przed, czy poza zasięgiem kamery. Dostaliśmy dużą liczbę wątków, które zmierzają zupełnie donikąd. Jakby wszyscy występowali gościnnie, a nikt jako pełnoprawny bohater. Samo tempo filmu jest nieprawdopodobnie powolne, a efekty specjalne wyglądają sztucznie. Choć szczątkowa fabuła z początku stara się nam niby dać moralizatorską lekcję o dbaniu o środowisko naturalne, szybko zdaje się o tym zapominać i bezpowrotnie tracić jakąkolwiek tożsamość, stając się zupełnie bezpłciową serią wydarzeń.

 

Aż zadaję sobie pytanie, czy mógł to być celowy zabieg reżysera? Czy film stanowić ma swoistą parodię, prztyczek w nos przemysłu filmowego, eksploatującego w ostatnich latach tematykę żywych trupów? Może. Jest tu parę żartów, które nawet były zabawne, w tym parokrotne łamanie czwartej ściany, oraz nawiązania do występów Adam Drivera w nowych “Gwiezdnych wojnach”. Ale to zdecydowanie za mało. „Truposze nie umierają” jest o niczym i wygląda jak weekendowe wygłupy amatorów przed kamerą. Zupełnie nie pomaga, że wszyscy zgodnie zachowują się tak, jakby im się nie chciało i tylko wyświadczali Jarmuschowi przysługę samą swoją obecnością. I w sumie może mają rację – widzowi również nie powinno się chcieć marnować na niego swój czasu.

Podziel się z innymi

O autorze

Avatar
Przypominamy! KONTRAST PLUS na antenie Zebrra.tv od poniedziałku do piątku o nowej godzinie: 17:30. Zapraszamy!

Tytuł REKLAMA

REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA

Na naszej stronie internetowej stosujemy pliki cookies. Korzystając z naszech serwisów internetowych bez zmiany ustawień przeglądarki wyrażasz zgodę na stosowanie plików cookies zgodnie z Polityką prywatności. więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close