Robert Fiszer banner
Radom Pogoda

Siwiec on fire! Puławianin rozbił, a ostatecznie udusił Konrada Iwanowskiego

Zawodnik radomskiej Margi i Sportowych Puław, Łukasz Siwiec, triumfował na gali Babilon MMA 24 w starciu z Konradem Iwanowskim. Trenujący w Radomiu zawodnik nie zmieścił się w limicie wagowym, co sprawiło, że do klatki wyszedł z jednym ujemnym punktem.

Fakt ten nie przeszkodził mu jednak w tym, aby rozprawić się z Iwanowskim. O ile pierwsza runda była dosyć wyrównana, o tyle w drugiej puławianin mocno naruszył swojego oponenta potężnymi sierpowymi. W trzeciej rundzie Siwiec kontynuował natarcie. Po dobrym fragmencie w stójce, sprowadził swojego oponenta do parteru i tam dokończył dzieła poprzez duszenie trójkątne rękoma.

– Konrad postawił naprawdę ciężkie warunki, był mega silny. Dawno nie robiłem z kimś tak silnym w swojej kategorii wagowej. Cieszę się z wyniku. Ciężko byłoby mi raczej skończyć Konrada ciosami z góry. Widziałem, że naprawdę ma mocną głowę, bardzo chce się bić – powiedział po walce Siwiec.

Co ciekawe, sędziowie wypunktowali pierwszą rundę na korzyść Iwanowskiego, którego głównym celem było zepchnięcie Siwca do siatki. Ten siłował się ze swoim przeciwnikiem w klinczu, zamiast zerwać chwyty i wrócić do środka oktagonu. Chłodne i mądre wskazówki narożnika przyniosły swój efekt w drugiej rundzie, w której to Siwiec zaczął rozdawać karty.

– Przypominał mi cały czas o gameplanie. Wiedziałem, co muszę zrobić. Tym bardziej, że przegrywałem tym jednym punktem już na starcie. Trochę niepotrzebnie wdałem się z nim w klincz, bo on tego bardzo chciał, to była jego przepustka do wygranej. Na szczęście narożnik czuwał cały czas jak co walkę. Udało mi się ich usłyszeć, wrócić do gameplanu, do tych założeń – dodał puławianin.

Mimo jednego punktu ujemnego na starcie i przegranej na kartach punktowych w rundzie pierwszej Siwiec zachował stoicki spokój i metodycznie realizował plan nakreślony przez trenera Łukasza Bilskiego.

– Miałem zawsze bardzo ciężkie walki, gdy byłem zdenerwowany. Jakaś adrenalina wchodziła za bardzo. Teraz trener, moi przyjaciele nastawiają mnie psychicznie. Inaczej do tego wszystkiego podchodzę w trakcie walki, co widać. Nie ma takich obrażeń. Nie wiem, czy w ogóle dostałem coś w głowę – przyznał Siwiec.

Łączenie obowiązków zawodowych, życia prywatnego z treningami jest niezwykle obciążające, toteż Siwiec zapowiedział po walce, że musi nieco odpocząć. Co potem? Być może nawet walka o pas Babilonu w kategorii półśredniej.

Podziel się z innymi

O autorze

Maciej Ławrynowicz

Tytuł REKLAMA

REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA

Na naszej stronie internetowej stosujemy pliki cookies. Korzystając z naszech serwisów internetowych bez zmiany ustawień przeglądarki wyrażasz zgodę na stosowanie plików cookies zgodnie z Polityką prywatności. więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close